Tytuł: Czekając na Darka meblarza...
Gatunek: Dramat inwestycyjno-budowlany
Specyficzny nurt współczesnego kina psychologicznego, w którym głównym antagonistą nie jest człowiek, lecz #TerminRealizacji. To kino drogi, w którym pojęcie ruchu zarezerwowane jest wyłącznie dla uciekających terminów, podczas gdy fabuła – wraz z inwestorem – tkwi w betonowym bezruchu.
To nie jest kolejny film o szybkich metamorfozach wnętrz. To kino trudne, surowe i boleśnie autentyczne. Współczesny epos narodowy ery deweloperskiej, który dotyka najczulszych strun każdego, kto kiedykolwiek wpłacił zaliczkę.
Thomas Broadsword w swojej najbardziej przejmującej, życiowej roli. Wciela się w Inwestora – postać tragiczną, współczesnego Hioba, którego wiara w terminowość zostaje wystawiona na ostateczną próbę. Jego przeciwnikiem nie jest kataklizm ani system polityczny, ale siła znacznie bardziej nieuchwytna i destrukcyjna: #DarekMeblarz. Człowiek-widmo, mistrz logistycznych uników, wirtuoz frazy „będę na sto procent w środę”.
Film obnażą realne problemy, z jakimi borykają się tysiące inwestorów podczas swoich samotnych bojów o odrobinę przyzwoitości w obsłudze, o szacunek do cudzego czasu i zwykłe dotrzymywanie słowa. Kamera bezlitośnie rejestruje powolny rozpad psychiczny bohatera. Widzimy go, jak przemierza puste przestrzenie Larp Space, jak starzeje się na ogrodowej huśtawce wpatrzony w horyzont, z którego #DarekMeblarz nigdy nie nadchodzi...
To tragifarsa oparta na faktach. Momentami absurdalnie śmieszna, by za chwilę uderzyć widza brutalnym realizmem. Śmiech więźnie w gardle, gdy uświadamiamy sobie, że ta surrealistyczna wizja pustego basenu i samotnego krzesła w kuchni to często codzienność inwestorów.
Opowieść o nadziei, która umiera ostatnia – zazwyczaj trzy miesiące po umówionym terminie montażu.
Film, na który warto czekać ...
PS. Obiecał #DarekMeblarz, że będzie dziś ...